Łamańce językowe brzmiały tak zawile, że nawet angielski się czasem zastanawiał, czy na pewno dobrze się odmienia.
Było sporo śmiechu, kilka językowych „wypadków” i prawdziwe popisy dykcji! 

Uczniowie pokazali, że żaden „She sells seashells…” czy „Peter Piper picked…” nie jest im straszny.
Brawo dla wszystkich odważnych uczestników – wasze języki zasłużyły dziś na odpoczynek!







